Saturday, 2 August 2014

Little Quiet Village / Mała Cicha

Who wouldn't like to live in a little village? Me :) I'm a city girl which doesn't mean that I don't like little villages - I love them! This new work is a proof.
Kto by nie chciał mieszkać w uroczej, cichej wioseczce? Ja :) Jestem zdecydowanie miejska, ale nie przeszkadza mi to lubić takich wiosek, wręcz przeciwnie - uwielbiam je! A oto dowód;

Many years ago while coming from Germany we drove through some magic villages, with very specific architecture. I remembered the name of the area and some years later we went there to see more.
Wiele lat temu, wracając z Niemiec przejeżdżaliśmy przez takie magiczne wioski, z bardzo specyficzną architekturą. Zapamiętałam nazwę tego regionu i kilka lat później pojechaliśmy tam, żeby zobaczyć więcej.
You see what I mean? All the roofs look like knitted Nordic pullovers. This is the Eastern part of Germany called Lusatia. I was more than sure that one day I will use this idea in my artwork.
Widzicie, co miałam na myśli? Wszystkie dachy jak norweskie swetry w drobne wzorki. To Łużyce. Byłam pewna, że pewnego dnia wykorzystam to w swej twórczości.
This piece is now available in my shop (the real thing) or in printed form (they have bags and pillows now!) here :)
And I took some pictures to show you how I made the trees - a bit differently than usual:
Praca jest do nabycia w moim sklepie (oryginał) albo w postaci drukowanej (polecam zwłaszcza poduszkę!) tutaj :)
A tu jeszcze kilka zdjęć, żeby pokazać jak zrobiłam drzewka, bo nieco inaczej niż zwykle:
Yes, the light circles are trees.
Tak, te jasne kółka to drzewa.
The rest was done with beads :)
A reszta to już koraliki :)



Tuesday, 15 July 2014

Nasturtium Day / Dzień Nasturcji

With the amount of light available right now thanks to the beautiful summer weather, it feels much better to create and sew than to blog about it. But as I saw a nice picture of someone's nasturtium this morning, I decided to make it Nasturtium Day and share one of my latest accomplishments :)
Mając do dyspozycji taką ilość światła jakiej wspaniałomyślnie dostarcza nam tegoroczne lato, postanowiłam wykorzystywać ją raczej na tworzenie i szycie niż pisanie o tym. Ale dziś rano zobaczyłam gdzieś śliczne zdjęcie nasturcji i pomyślałam sobie, że skoro to Dzień Nasturcji to może pokażę swoją :)
This project was waiting for some years now. I hand dyed the background fabric and it told me it wants to be nasturtium's foliage. I said "no problem" and put it aside for the proper moment to come. It came this year.
Pomysł cukrował się kilka ładnych lat. Kiedyś ufarbowałam kawałek tkaniny i rezultat okazał się idealny na liście nasturcji. Odłożyłam do przegródki "nasturcje" i czekałam na właściwy moment. W tym roku nadszedł.
 Just as I finished the flowers' part it turned out that it needs some frame. Now I suspect that much more work was put into frame than into flowers :) But I like the final result and I think it was worth to wait for this "proper time" - working on it was a pure pleasure despite the mass of handwork included.
Gdy tylko uporałam się z częścią kwiatową, okazało się, że potrzebna jest ramka. Z perspektywy widzę, że ramka zajęła mi znacznie więcej czasu i energii niż same kwiaty :) Na szczęście z efektu końcowego jestem zadowolona. I myślę, że warto było poczekać na ten "właściwy moment" - pomysły same się nasuwały, a cały proces szycia, mimo, że dość żmudny, był jednocześnie szalenie przyjemny.
The whole piece is almost square 18 x 17 in. And here are some other views of the frame:
Gotowy obrazek to prawie kwadrat 45 x 42 cm. A tu jeszcze trochę widoków ramki:

Tuesday, 17 June 2014

Brazilian coffee in the orchard / W sadzie z brazylijską kawą

How to "go Brazilian" if you're not a football fan? That's easy - with coffee! If they deliver 1/3 of all coffee in the world, I guess I have some in my kitchen. Not so long ago I joined a nice virtual group on G+ "My Coffee Addiction". The only thing we have in common is our love for coffee. I joined them just for fun, but it turned out that it gives me something else - inspiration. "Morning wave" you see above came from this "mug shot" of mine:
Jak być "brazylijskim" jak się nie jest piłkarskim fanem? To proste - ta pomocą kawy! Dostarczają 1/3 na świecie, więc na pewno jakaś znajdzie się i w mojej kuchni. Całkiem niedawno dołączyłam do wirtualnej grupy na G+ entuzjastów kawy. Kawa jest jedynym co mamy wspólnego. Dołączyłam dla zabawy, a okazało się, że stamtąd też przychodzą inspiracje. Ta "poranna fala", którą widzicie powyżej to z mojego zdjęcia z cyklu "zdjecie kubka":
And last week I took another one:
A ostatnio zrobiłam takie:
The funny thing is, that's not my favorite coffee cup (but I love the previous one). The only reason I bought it was the little "orchard" decorating it. You see?
Najciekawsze jest to, że to nie jest moja ulubiona filiżanka (a tę poprzednią kocham)> Jedynym powodem, dla którego ją kupiłam, był ten "sad" w dekoracji. Widzicie?
The longer I thought about it the closer I came to........ another kitchen landscape "Coffee in the orchard":
Im dłużej myślałam, tym bardziej się zbliżałam do........ nowego krajobrazu kuchennego "Kawa w sadzie":
Coffee in blue???? Oh well.......
Niebieska kawa????? Wielkie mi co.....
They are available as prints HERE, but for those who like the real deal, there's still the old one coffee collage in my SHOP :)
Obie kawki dostępne jako printy TUTAJ, a dla tych, którzy wolą textile w oryginale, stara poczciwa kawka TUTAJ :)
So it seems that, Brazilian or not, coffee rules!
Czyli - brazylijska czy nie, kawa rządzi!

Tuesday, 10 June 2014

How does my garden grow? / Od łyczka do rzemyczka...

Here is my experimental project (sounds good, doesn't it?) - growing the textile garden. Experimental part means I wanted to document the whole process of growing. From the first seed:
A to mój projekt eksperymentalny (dobrze brzmi, prawda?) - uprawa tekstylnego ogrodu. Eksperyment wiązał się z dokumentowaniem wszystkich etapów rośnięcia. Od pierwszego nasionka:
To the full blooming flowers and trees:
Do kwiatów i drzew w rozkwicie:
You may see all the pictures HERE, but if you don't have the patience, see the speedy version:
Efekt eksperymentu możecie obejrzeć TUTAJ, ale jeśli nie macie cierpliwości to proponuję wersję przyspieszoną:
It starts from a seed... from Bozena Wojtaszek on Vimeo.
Hope you're not bored, but if - sleep well :)
Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam, ale nawet jeśli - to śpijcie dobrze :)

Wednesday, 4 June 2014

Kitchen landscapes / Kuchenne krajobrazy

I don't know about your kitchens, but mine, at this time of a year is a jungle :) Very impressive, especially compared to the early spring:
Nie wiem, jak Wasze kuchnie, ale moja o tej porze roku wygląda jak dżungla :) Robi wrażenie, prawda? Zwłaszcza w porównaniu z wczesną wiosną:

No wonder that one day I decided to capture all the different landscapes I can see around on daily basis. That's how my new serie of "Kitchen Landscapes" was born.
Nic dziwnego, że te codziennie zmieniające się krajobrazy  zainspirowały mnie do stworzenia nowej serii "Krajobrazów Kuchennych".
They are small textile collages rather than quilts (although they are quilted and embroidered and beaded too). Would be perfect for book illustration, although I didn't find a book for them yet. That's why I decided to experiment with them in printed version. As I mentioned in previous post - printed landscapes are available HERE. The jungle is not translated into fabrics yet, but look at this garlic:
To raczej małe tkaninowe collage, coś w rodzaju ilustracji (na przykład do książki - chociaż jeszcze żadnej nie znalazłam). Dlatego zdecydowałam się poeksperymentować z nimi trochę w wersji drukowanej - jak wspominałam w poprzednim poście, można je kupić TUTAJ. Dżungla jeszcze nie ma swojej wersji tkaninowej, ale zobaczcie czosnek:
Of course there are days when my kitchen is just an average kitchen - clean and tidy with no landscapes at all (fortunately this is a very rare thing). So for these days I keep making small decorative kitchen accessories - just to add some fun for mundane life of spotless kitchen :))
Oczywiście są takie dni, kiedy moja kuchnia jest zwyczajną kuchnią - czysta i ogarnięta bez żadnych krajobrazów (na szczęście to bardzo rzadki przypadek). Z myślą o takich dniach cały czas szyję te swoje małe akcesoria kuchenne - żeby  ubarwić troszkę nudne życie takiej porządnej kuchni :)


Monday, 12 May 2014

Small jewels / Klejnociki

Let's state it up front - the big fan of stone gardens I am not. But sometimes things happen, not even asking if you are a fan. First, I went through this post about Alpine Garden in Wave Hill and liked the way author described the plants like a "miniature jewels". The idea was born:
Zaznaczam na wstępie, że nie jestem wielką fanką skalniaków. Ale czasami rzeczy się zdarzają, nie pytając nawet czy jesteśmy ich fanami. Tak więc najpierw zdarzył się ten post o ogrodzie alpejskim w Wave Hill i bardzo mi się spodobało, jak autorka określiła skalne roślinki mianem małych klejnotów. Tak zrodził się pomysł:
As if it wasn't enough, the next came the book. No, not about plants - about mothers-daughters relationship (sorry - it's in Polish only... yet?). I'm not a big fan of this sort of books either. What I like in this one is author's approach - instead of blaming her mother she is trying to learn on her mother's mistakes.
A potem zdarzyła się książka. Nie, nie o roślinach - o macierzyństwie i trudnych relacjach matki - córki. "Alicyjka" Liliany Hermetz wydana przez (a jakże!) wydawnictwo Nisza. I znów muszę zaznaczyć, że nie jestem wielką fanką tego typu książek. Tę połknęłam jednym haustem. Pewnie dlatego, że autorka mocno pochyla się nad skomplikowaniem tej relacji i zamiast obwiniać matkę o własne trudności, stara się raczej wyciągać wnioski i uczyć na jej błędach.
She is trying to take the best from her past and to build her own life beautifully despite the traumatic background. It's not about forgiving - some mistakes are unforgiven. It's much more about trying to not to make them yourself (which is, oh so easy, despite the good intentions). Especially if you are a mother too. It's all about blooming, even on the hard rock.
Bierze ze swej przeszłości to, co najlepsze i buduje swoje życie pięknie pomimo traumatycznych przeżyć. To nie jest książka o wybaczaniu - pewne błędy są jednak niewybaczalne. Ale można się na nich uczyć i starać nie popełnić samemu. Zwłaszcza, jak jest się także mamą córki. To książka o tym, że można rozkwitnąć nawet na  najbardziej skalistym podłożu.
That's how my little Stone Garden came to life :)
I tak się narodził mój mały skalniak :)
On the other note, I just realized that I've never showed you my new serie of "Kitchen Landscapes" - small textile collages inspired by everyday moments from my kitchen :)
Zdaje się, że nie pokazywałam Wam tu jeszcze mojej nowej serii pejzaży kuchennych - małych kolaży inspirowanych bardziej przyziemnymi obrazkami z życia kuchennego :)
The collection is still growing but the prints are already available HERE :)
Kolekcja rośnie, ale jest już dostępna w formie drukowanej TUTAJ :)

Tuesday, 29 April 2014

Illuminated Hen / Kura Iluminowana

If you thought I'm done with hens for some time, you were wrong. The idea may seem strange but I had to make an illuminated hen :)
Jeżeli myśleliście, że na jakiś czas mam dosyć kur, byliście w błędzie. Pomysł może dziwny, ale musiałam zrobić taką iluminowaną kurę :)
There's a lot of different birds in Medieval art, so one more wouldn't really hurt.
W średniowiecznej sztuce mnóstwo jest przeróżnego ptactwa, więc i ta nie powinna nikomu przeszkadzać.
And you know very well that I like the combination of hen and gold, right?
No i dobrze wiecie, że ja lubię połączenie kury ze złotem, prawda?
For those who don't know - you can find it HERE :)
A ci, którzy nie pamiętają mogą sobie zerknąć TUTAJ :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...